Byron Love leżał na łóżku w swoim pokoju. W rękach trzymał kostkę rubika. To była jego ulubiona zabawka. Zawsze się nią bawił, i już pierwszego dnia gdy ją dostał ułożył ją w całości. Ubrany w długie czarne spodnie i białą bluzkę. Jego włosy związane były w warkocz, który opadał mu na prawe ramię. Wiele ludzi uważało go za genialne dziecko. Zresztą on sam się za takiego uważał. Był mądry, przystojny dobrze zbudowany. No i oczywiście miał piękne oczy. Oczy które wzbudzały podziw i strach. Strach w każdym po za graczami Raimona. Te szumowiny zabrały mu honor. A co najgorsze zabrały mu status najlepszego. Na wspomnienie o zespole Raimona, na twarzy chłopaka pojawiła się czysta nienawiść. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę.- Powiedział ostro Byron. Do pokoju wbiegła mała dziewczyna o długich białych włosach i czerwonych oczach.
- Byron braciszku. Pojawisz się ze mną???- Spytała dziewczynka z nadzieją. Byron popatrzył na nią z obrzydzeniem.
- Nie.- Powiedział twardo.
- Ale...- Zaczęła dziewczynka a w jej pięknych oczach pojawił się smutek. Oczy i ogólnie cała dziewczynka była dziewczęcą i mniejszą kopią Byrona. Różnica była jednak taka że chłopak był wredny i zadufany w sobie, a mała wesoła i otwarta na ludzi.
- Wynocha.- Powiedział Byron. Z oczu małej zaczęły plunąć łzy.
- Jesteś podły!!!- Krzyknęła i wybiegał z pokoju. Trzasnęła za sobą drzwiami. Byron był już przyzwyczaiony do takiego zachowania siostry. Nagle zaczął dzwonić telefon chłopka. Po pokoju rozeszły się pierwsze słowa piosenki afromentalu It's my life. Byron odebrał. Natychmiast włączył na głośnik.
- Słucham????- ¥W głosie Byrona pojawiła się wyniosłość.
- Dzień dobry kapitanie. Przepraszam że przeszkadzam. Ale mam najmniejsze wiadomości. Już wiemy z kim będziemy grać. - Powiedział ktoś z telefonu. Byron usiadł.
- Nic się nie stało. Z kim gramy???
- Z Raimonem. - Te słowa sprawiły że Byron zaczął się śmiać.
- Już jadę. - Oświadczył i wstał z łóżka. Podszedł do wieszaka i zdjął z niego czarną kurtkę. Szybko założył ją na siebie. Wziął telefon do kieszeni i wyszedł z pokoju. Przechodząc przez salon, zobaczył siostrę śliniącą się do zdjęcia Axela Blaze. Blaze był głównym napastnikiem Raimona. I tak właściwie tylko dzięki niemu udało im się wyjść z całkowitego dna. Byron szczerze nienawidził Blaze najbardziej ze wszystkich. Był do przesady faworyzowany przez ludzi. A wcale taki nie był, był nadętym bachorem.Młody Love wyszedł z domu. Wsiadł do limuzyny i kazał się zawieść do szkoły. Podczas jazdy oglądał na telefonie jakiś głupi film, o gościu który z miłości do swojego chłopaka zabił się na jego grobie. I to była jedna rzecz jakiej Byron nienawidził tak samo jak Raimona. Nienawidził homoseksualizmu. Tacy ludzie byli odmieńcami. Byli szkodnikami które należy tępić. Gdy tylko dojechali pod szkołę Zeusa, Byron szybko wysiadł i wręcz wbiegł do budynku. Szybko odnalazł salę w której byli jego przyjaciele. Gdy tylko kapitan wszedł do sali wszyscy łącznie z nowym trenerem stanęli na baczność.
-,,Przynajmniej to się nie zmieniło"- Pomyślał Love. Lubił jak ludzie się go bali. Trener zaczął mu tłumaczyć że mecz jest za trzy tygodnie. Mają grać na nowym wspaniałym stadionie Raimona.
- Słuchajcie mnie wszyscy.- Zaczął twardo Love.- Nie nożem przegrać. Tu chodzi o nasz honor, o mój honor. Więc od tej pory trenujemy praktycznie cały czas. Nie chcę słyszeć że komuś się nie chce. Jeżeli trzeba będzie to was do tego słyszę. - Oświadczył Byron. Nikt nie ważył się chociaż jęknąć. Byron nie kłamał, i każdy o tym wiedział.- A teraz do szatni. Przebrać się i idziemy na trening.- Sam poszedł do swojej prywatnej szatni. Tam założył strój i wyszedł na boisko.
****
- Byron gdzie jest Miley????- Spytała kobieta o długich blond włosach.
- Nie.- Chłopak chciał wyminąć kobietę, ale ta złapała go za kurtkę.
- Byron coś ty jej zrobił????- Spytała kobieta.- Znowu się pokłóciliście????
- Nie, po prostu nie chciałem się z nią bawić.- Wzruszył ramionami.
- Idź jej poszukać. - Oświadczyła kobieta.
- Ale mamo???- Zaczął się kłócić Byron.
- Bez dyskusji. Idź szukać siostry.- Rozkazała. Byron westchnął. Wyszedł z domu i zaczął chodzić po ogrodzie. Szukał tam gdzie zwykle chowała się jego głupia siostra. Nigdzie jednak jej nie było. Po dłuższym czasie Byron poszedł do parku. Miley mówiła coś kiedyś że lubi tam chodzić. Po dłuższym czasie zobaczył siostrę. Siedziała na ławce. Ale nie była sama. Obok niej siedziała jakaś osoba. Byron szybko podszedł do idiotki. Która na nieszczęście była jego siostrą.
- Miley co ty kurwa robisz. Czemu nikomu nie powiedziałaś gdzie idziesz.- Powiedział ostro Byron. Miley popatrzyła na brata. - Dobra nieważne idziemy do domu. - Mała wstała. Popatrzyła na osobę która siedziała na ławce. Byron zrobił to samo. Osoba ta miała blond włosy do ramion. Skórę koloru brzoskwini. Do tego piękne brązowe oczy. Byron poczuł że w sercu robi mu się ciepło.
- Byron idziemy????- Spytała Miley. Byron zorientował się że stoi jak jakiś debil i patrzy się na dziewczynę na ławce.
- Tak idziemy. - Zaczęła iść, pociągnął za sobą siostrę. Jednak Miley była najmniej ważna. Dziewczyna z ławki, ona zajęła cały jego umysł. Te jej piękne oczy, lekko zaróżowione usta i delikatne rysy.
- Byron coś się stało???- Spytała mała.
- Czemu uważasz że coś się stało???- Spytał zupełnie nie świadom tego co się wokół niego dzieje.
- Bo od 10 minut stoimy przed drzwiami i jest trochę zimno. Możemy wejść???- Byron popatrzył na siostrę a potem na drzwi szybko je otworzył i wpuścił młodą. Sam poszedł do swojego pokoju i położył się na łóżku. Cały czas myślał o dziewczynie z parku. Nigdy w całym swoim życiu nie widział tak pięknych oczu. Jak mleczna czekolada. W pokoju siedział do wieczora. Bo wtedy mama zawołała go na kolację. Byron prawie nic nie zjadł. Przed oczami cały czas miał piękność z parku.
- Coś nie tak synku???- Spytała pani Love.
- Wszystko ok.- Skłamał Byron.
- Byron się zakochał!!!!!Byron się zakochał!!!!!!!- Zaczęła krzyczeć Miley. Byron popatrzył na siostrę z nienawiścią.
- To prawda synu???- Spytał pan Love.
- Nie tato.- Powiedział Byron. Wstał od stołu i poszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic i położył się do łóżka. Czuł się dziwnie. Nawet bardzo dziwnie. W życiu miał kilka dziewczyn. Każda była tylko zabawką. Zabawką którą wyrzucał gdy mu się znudziła, czasem do niej wracał. Ale to było czasem. Nigdy nie był zakochany. Chodziło tylko o zwykły sex.
****
Następnego ranka nie było lepiej. Chłopak cały czas myślała o niej. O Aniele z parku. Zniżył się nawet do najniższego poziomu i spytał siostrę o nią. Ale ta tylko wzruszyła ramionami i odeszła.
WITAM MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ WAM PODOBAŁO. WIEM ŻE NA RAZIE TO NUDNE. ALE NIEDŁUGO BĘDZIE CIEKAWIEJ.